Jak zakończyć związek z żonatym mężczyzną. Jak wyjść z romansu, jeśli jesteś tą „drugą”. Jak przekonać siebie, że nie warto iść w to dalej? Co powiedzieć żonatemu kochankowi? Jak zerwać, co zrobić po i jak dalej żyć.
Jeśli nie słuchałaś dobrych rad, by nie zaczynać, i jednak jesteś w związku z żonatym mężczyzną, to przeczytaj najpierw mój artykuł 8 Rad dla Kobiet, które Mają Romans z Żonatym Mężczyzną. Jeśli poczujesz, że jesteś gotowa, to przeczytaj także poniższe zestawienie 20 porad jak zakończyć związek z żonatym mężczyzną napisanych przez kogoś, kto „był tam i widział na własne oczy”.
Twój żonkoś może obiecywać, że „ją” zostawi, ale ile można w kółko słuchać tego samego? Mówi to, aby trzymać cię w szachu, dopóki nie zmęczysz się słowami bez pokrycia.
Żadne zerwanie nie jest łatwe, a to jest tym trudniejsze, że już uległaś jego pustym słowom. Widocznie było w nich coś, co cię trzymało na uwięzi. Dlatego ważne jest, aby dobrze przygotować się do rozmowy o zerwaniu i wyrazić swą intencję najjaśniej jak to możliwe.
Wielu żonatych mężczyzn, którzy mają romanse, mają także listę bardzo podobnych wymówek, dlaczego oszukują i dlaczego nie mogą opuścić swojego małżonka. Na przykład: „Nie rozwiodłem się z powodu dzieci”, „Już jej nie kocham i nie sądzę, żebym kiedykolwiek znowu pokochał” lub „Żyjemy obok siebie. Nie sypiamy ze sobą już od bardzo dawna”. A ostatnio dość często spotykane na portalach randkowych „Żyję w otwartym związku”. Może tak, tylko czy ona o tym wie?
Uwierzyłaś w te wymówki, gdy zrobiłaś pierwszy krok, ale z czasem możesz czuć zmęczenie i frustrację. Bo okazuje się, że twój ukochany wydaje się niezdolny do opuszczenia małżonka, nawet jeśli twierdzi, że jest nieszczęśliwy, niespełniony lub ona jest źródłem wszystkich jego nieszczęść.
Gdy dojdziesz do takiego momentu, do ciebie będzie należała decyzja by zakończyć związek, ponieważ mężczyzna będący w związku małżeńskim i pozamałżeńskim jednocześnie nie jest obecny ani w jednym, ani w drugim.
#1 Zrób test rzeczywistości
Zdystansuj się do świata jego spraw pozamałżeńskich i wróć do rzeczywistości. Zastanów się, czy ten związek ma na ciebie dobry wpływ? Zastanów się, jakie było twoje życie zanim go spotkałaś i zobacz czym jest teraz. Czy czujesz się ukontentowana? Wiem, to mało popularne słowo. Wolę je od szczęśliwa, bo jest bardziej autentyczne. Czy życie jakie masz teraz jest takie, jakiego naprawdę chcesz? Czy nadal chcesz uganiać za kimś, kto jest żonaty z inną kobietą?
Koniecznie zrób listę plusów i minusów. Nie pozwól, aby związek z żonatym mężczyzną zniszczył wszystkie dobre rzeczy w twoim życiu. Przypomnij sobie swoją frustrację z powodu jego niezdolności do opuszczenia żony, poczucie winy z powodu życia w kłamstwie wobec siebie i jego rodziny lub zwyczajnej złości na bycie tą drugą kobietą. Zrobienie listy powodów pomoże utwierdzić się w przekonaniu, że to już najwyższy czas, aby zakończyć ten romans.
#2 Uwierz w siebie
Wiele kobiet nawiązuje relacje z żonatymi mężczyznami, uważając, że zasługują tylko na tyle. Podświadomie myślą, że nie znajdą kogoś innego, bo nie są WYSTARCZAJĄCE. Takie kobiety przekonują same siebie, że są zakochane w osobie, podczas gdy mogą być zakochane w idei bycia w związku. Mogą być uzależnione od niespełnionej miłości lub od znajdowania się w stanie zakochania.
Uwierz w siebie. Powiedz sobie, że najlepsze jeszcze przed tobą, nie musisz zadowolić się ochłapami i jesteś warta czyjejś pełnej uwagi.
Do przeczytania reszty artykułu zapraszam na mój SUBSTACK.
A powyżej przykład sesji regresji hipnotycznej, pokazującej co może być przyczyną toksycznych relacji w jakie wchodzimy przez całe nasze życie, relacja za relacją i romans za romansem, i jak można sobie pomóc.
Pozdrawiam i do następnego razu!

Bardzo wartościowe porady. Dziękuję, może dadzą niektórym trochę do myślenia. Zazwyczaj takie sytuacje nie kończą się szczęśliwie, niestety 🙁
Zwykle u podstawy takiego związku leży niskie poczucie własnej wartości u kobiety lub strach przed bliskością. Jeśli ktoś jest w takim związku to najlepsze co może dla siebie zrobić to pójść na terapię. Bo co z tego, że rzuci obecnego koleżkę. Przy najbliższej okazji jak tylko będzie miała wybór – choć świadomie nie będzie chciała – to i tak wyląduje w związku z żonatym. Tak działa prawo przyciągania. Oznacza to, że jest w polu wibracyjnym tej kobety coś, co będzie przyciągać toksyczne związki i dopóki tego czegoś nie usunie, nie ma szans na zmianę.
Od 4 lat jestem w tego rodzaju relacji , kilka razy odchodziłam bądź między czasie spotykałam się z innymi mężczyznami . Czytając porady , zdałam sobie sprawę że nie wszystko da się podciągnąć pod jeden schemat . W mojej sytuacji jest tak , że kochanek mi pomaga , nie mam wsparcia w rodzinie czy przyjaciołach . W dodatku nie mam możliwości na rozwijanie swoich pasji czy poznawanie nowych ludzi , ponieważ samotnie wychowuję niepełnosprawną córkę . On zresztą też ma chore dziecko ( więc to dodatkowy problem przy rozstaniu , że dalej będziemy się widywać ) . Chciałabym zakończyć tę relację , ale boję się, że zakończy się to depresją .
Bardzo dobrze się to wszystko czyta i wszystko tak mądrze napisane…..ale nie jest to takie proste jak komuś się wydajeponieważ każda sytuacja jest inna a czasem bardzo skomplikowana
Zgadzam się, że każdy przypadek jest inny, ale pisałam ten poradnik w taki sposób, aby umożliwić czytającej osobie spojrzenie na temat z innej strony. Czasami wystarczy, aby chociaż jedna odmienna myśl przebiła się przez te wszystkie miotające nami uczucia i powoli zaczęła zmieniać stosunek do samej siebie.
Bo tak naprawdę chodzi o poczucie własnej wartości i na to czy zgadzam się na bycie czyjąś „opcją”, a nie pierwszym wyborem. To trochę jak zgadzać się na bycie kimś drugiej kategorii.
A swoją drogą zastanawiam się jakie „różne przypadki” pozwalają nam stawiać dobro i zachcianki innych nad swoje własne.
Pani Ewo, dziękuję…. Gdyby Pani jeszcze mogła zrobić za mnie to wszystko… Każde napisane przez Panią zdanie dotyczy mnie i mojego romansu z żonatym mężczyzną… z własnym szefem, który twierdzi, że jestem miłością jego życia. Nigdy nie odważe się poprosić go o odejście od żony… bo wiem jaka będzie odpowiedź. 10 lat mojej gehenny… Próbowałam kilka razy… Dzisiaj kolejny raz… Czy się uda? Chyba jestem bez żadnych szans dopóki będę z nim pracować. Tak właśnie jest??? Proszę o odpowiedź. 15 lat pracy, bardzo dobre zarobki (nie z powodu romansu, taka polityka firmy) ale chyba odejście z pracy jest jedynym ratunkiem dla mnie??? Tak Pani Ewo? Tylko ten straszny ból… tak bardzo boli świadomość całkowitej samotności i straty tej bliskości i ciepła. Jestem wdową… i dokonałam złego wyboru, a raczej zostałam zapędzona w kozi róg bez wyjścia.
No cóż, moim zdaniem, ale to tylko moje osobiste zdanie, a Pani zrobi co zechce. Odejście z pracy byłoby może najszybszym działaniem jakie można podjąć, ale skoro sytuacja trwa 10 lat to nie uzdrowi się jej od razu. Lepiej jest nie odchodzić z pracy, dlaczego miałaby się Pani dodatkowo karać?
Własciwie odchodzenie z pracy w tej sytuacji odebrałabym jako krok zgodny z metodyką działania osoby żyjącej w poczuciu bycia ofiarą. W tym wypadku nie dość, że daje się Pani wykorzystywać przez 10 lat, to jeszcze „przez niego” straci Pani dobrą pracę, choć pozornie nie jest to przez niego, a wyłącznie na podstawie własnej decyzji.
Raczej poszukałabym dobrego terapeuty, który pomógłby w pierwszej kolejności odbudować poczucie własnej wartości, poczucie odpowiedzialności za własne życie i poczucie sprawczości, a także przebrnąć przez tę sytuację.
Nie zgadzam się z tym!
Wszędzie kobiety na blogach dają takie rady (może to dobre rady dla młodych panien, ale nie dla starszych poranionych życiem). Oczywiście, że lepiej zadawać z młodym, pięknym, bogatym, wolnym i mądrym, niż z żonatym.
Wszędzie piętnuje się żonatych mężczyzn, jako wyrzutków i gorszego sortu. Ludzi nie mających prawa do szczęścia.
Piszę to jako żonaty mężczyzna, który został porzucony przez kochankę. Życie nie jest takie proste, istnieje jeszcze słowo „miłość prawdziwa”, która nie ma ograniczeń. Miłość jest wolnością. Nie można wszystkich żonatych mężczyzn określać jako „łajdaków”.
Ludzie nigdy by się nie rozwodzili, nie szukali szczęścia, nowych związków. Można by było tylko istnieć w małżeństwie.
Oczywiście, że mężczyzna żonaty powinien w normalnym czasie rozwieść się dla tej drugiej osoby, jeśli naprawdę ją kocha. Inaczej byłby oszustem, tchórzem i uwodzicielem. Szczególnie, kiedy autentycznie nie ma żadnej więzi z żoną. I nikt nie musi tego trzymać w sekrecie w otoczeniu.
Czasem zachodzą pewne przeszkody, pandemia, problemy zdrowotne innych, jakieś kłopoty finansowo-mieszkaniowe… Piszę to jako jako uczciwy mężczyzna, który za długo się rozwodził.
Taka para kochanków powinna szczerze ze sobą porozmawiać, określić terminy rozwiązania, itp. I po takim ultimatum, mogą zrywać taki „miłosny trójkąt”.
Weszlam w te relacje tylko dlatego że był w trakcie rozwodu…. tkwilam w tym przez trzy lata…. rozwalił mi żyćie, psychikę. Bo nie dosc ze oszust to jeszcze narcyz…. Żeby jakoś sie wypłatac musialam to wypisać. Nadal czasem boli że zabral mi tyle czasu. I ze zmarnowalam te lata. Nie warto było. http://rozumczyserce.wordpress.com
Fajnie napisany artykuł, wiele wniósł do tego, co u mnie raczkuje, ale wiem dzisiaj, że trzeba zdusić w zarodku. Mam tylko pytanie… Czy oddać wszystkie prezenty? Wiem, że to prezenty, ale pozostawienie jednak rodzi wspomnienia.
wiadomo, życie nie układa sie sprawiedliwie i miło że są takie strony z poradami ale to są często wieloletnie, nazwijmy to „związki”, chociaż nie koniecznie są takimi w pełni. Jestem zdania że w większości przypadków to mężczyźni (mężowie czyichś żon) bardzo intensywnie starają się o tę drugą kobietę….niestety tak jest. Nie każda kobieta odrywa męża od żony, wie że on sam musiałby chcieć tej decyzji, aby miało w ogóle sens wspólne z nim życie.
Dwoje ludzi na zasadzie przyjaźni spotyka się czasem latami. Nie ma łatwych recert, chociaż czasem warto chociaż pojedyncze części takich rad przemyśleć, Cóż.
Przez wiele lat byłam w związku z „żonatym” mężczyzną. Mój partner mieszkał ze mną, prowadziliśmy wspólne gospodarstwo, bywaliśmy u naszych rodziców. Dzieci partnera lubiły mnie, a nawet jedno z nich mieszkało z nami. Nie rozwodził się, bo tam był jakiś problem natury materialnej (skromna, ale dobrze funkcjonująca fabryczka). Miało to miejsce w innym kraju, dość konserwatywnym, a mimo wszystko nasz związek był zaakceptowany przez całe jego środowisko. Po wielu latach ów partner zostawił mnie, choć nie było ku temu żadnego powodu, a jego żona nie stwarzała jakichkolwiek problemów. Wiem już od innych, że uzyskał rozwód, ale ten fakt już był poza mną. Czasami wracam myślami do tego czasu.